Aktualny

Raport „Internet dzieci 2026” – nowe ryzyka dla ochrony danych dzieci w świetle RODO i DSA

Ewa Lewańska

Autor: Ewa Lewańska

Dodano: 10 lipca 2026
Internet dzieci 2026 – RODO, DSA i obowiązki IOD oraz ADO

W dyskusjach na temat sposobu korzystania z nowych technologii przez dzieci bardzo często opieramy się na subiektywnych przypuszczeniach albo doświadczeniach rodziców i nauczycieli. Jak jednak naprawdę najmłodsi korzystają z Internetu: ile czasu spędzają online, z jakich aplikacji korzystają, kiedy sięgają po smartfon oraz z jakimi treściami mają kontakt? Raport „Internet dzieci 2026" odpowiada na te pytania używając konkretnych liczb, które dla przedsiębiorców z sektora cyfrowego oraz inspektorów ochrony danych stanowią jednoznaczny sygnał ostrzegawczy. Skala zjawisk nie jest już tylko problemem wychowawczym – to przede wszystkim obszar systemowych naruszeń prawa ochrony danych osobowych, prywatności oraz cyberbezpieczeństwa najmłodszych.

Z Internetu korzysta w Polsce 2,6 miliona dzieci w wieku 7–14 lat, czyli 81% całej grupy wiekowej. Nie jest to zaskoczenie. Zaskakuje natomiast czas, jaki najmłodsi spędzają w sieci: okazuje się, że to średnio aż 4 godziny i 25 minut dziennie. To więcej niż w jakiejkolwiek innej standardowo analizowanej grupie wiekowej – również wśród dorosłych.

Cztery i pół godziny to ponad jedna czwarta doby. Jeśli odejmiemy sen (załóżmy 9–10 godzin dla dziecka w wieku szkolnym) i czas w szkole, zostaje stosunkowo niewiele godzin na wszystko inne: jedzenie, odrabianie lekcji, aktywność fizyczną, kontakt z rodziną. W tym bilansie prawie pięć godzin online to nie margines, tylko jeden z głównych elementów dnia.

Co ważne, 88% tego czasu przypada na smartfony. To oznacza fundamentalną zmianę w porównaniu z obrazem sprzed dekady, kiedy Internet kojarzył się z komputerem stacjonarnym przy biurku. Dziś Internet jest przy dziecku przez cały dzień – w kieszeni, w plecaku, pod poduszką. Dostęp jest natychmiastowy, nieprzerwany i praktycznie niewidoczny dla dorosłych.

Nie można więc pominąć faktu, że z punktu widzenia zasady minimalizacji danych oraz obowiązku ochrony danych w fazie projektowania (privacy by design) wynikających z RODO, urządzenia mobilne będące stale przy dziecku generują nieprzerwany strumień danych geolokalizacyjnych, telemetrycznych i behawioralnych, nad którymi zazwyczaj brak jest należytej kontroli pod kątem wieku użytkownika.

Dzień zaczyna się od telefonu

Raport pokazuje szczegółowe dane dotyczące pory korzystania z Internetu, a te odnoszące się do poranków są szczególnie wymowne. W dni powszednie 56% dzieci uruchamia telefon między godziną 6 a 8 rano. Przed wyjściem do szkoły, często zanim jeszcze dobrze się przebudzą, najmłodsi wchodzą w kontakt z powiadomieniami, krótkimi filmikami i wiadomościami od znajomych. Raport wskazuje, że wśród aplikacji uruchamianych o tej porze dominują TikTok i Messenger – około jednej trzeciej dzieci korzysta rano z każdej z nich.

To ważny kontekst dla rozmów o higienie cyfrowej. Nie chodzi tu o wieczorne „jeszcze pięć minut przed snem", choć to też jest problemem. Chodzi o to, że dla znacznej części dzieci dzień szkolny zaczyna się już po kontakcie z algorytmem rekomendacyjnym i strumieniem powiadomień. Trudno potem mówić o skupieniu na pierwszej lekcji.

Jak to wygląda w praktyce? Dziecko budzi się, sięga po telefon – często leżący na nocnym stoliku lub pod poduszką – i zanim wstanie, zdąży już przejrzeć kilkanaście filmów na TikToku i sprawdzić wiadomości na Messengerze. Zanim rozpocznie naukę, jego profil behawioralny jest już zasilany nowymi pakietami danych. Do szkoły wychodzi z głową pełną bodźców: obejrzanych treści, nieodpisanych wiadomości, trwających rozmów ze znajomymi. Pierwsza lekcja zaczyna się o 8.00, ale uwaga dziecka jest już gdzieś indziej.

Szkoła widzi problem, ale tylko przez część dnia

Temat telefonów w szkołach wraca regularnie w debacie publicznej i w gabinetach dyrektorów. Okazuje się, że w godzinach szkolnych aktywność dzieci na smartfonach faktycznie spada, ale nie znika. W każdej godzinie lekcyjnej po smartfon sięga ponad milion dzieci. Na godziny szkolne przypada łącznie około 13% całego miesięcznego czasu korzystania z telefonu przez dzieci.

Oczywiście, problem podczas lekcji istnieje i jest realny – milion dzieci to nie są jednostkowe przypadki. Jednak warto zwrócić uwagę na to, że aż 87% czasu online dzieci przypada na czas poza szkołą. Zakaz telefonów w szkole może poprawić jakość lekcji i przerw, co jest wartościowym celem. Nie rozwiąże jednak problemu, który w największej skali dzieje się po wyjściu ze szkolnej bramy.

TikTok i YouTube organizują dzień

Kiedy raport mówi o czasie online, warto rozbić tę liczbę na konkretne aplikacje – bo „Internet" to tylko etykieta przykrywająca w głównej mierze kilka bardzo konkretnych usług.

40% całego czasu online dzieci w wieku 7–14 lat pochłaniają media społecznościowe. Sam TikTok odpowiada za 29% czasu online, a YouTube za kolejne 22%. Razem to ponad połowa każdej godziny spędzonej w sieci.

Szczególnie widoczna jest pozycja TikToka wśród najmłodszych. Połowa dzieci w wieku 7–12 lat jest bardzo aktywnymi użytkownikami TikToka, spędzając w aplikacji średnio ponad dwie godziny dziennie. Około pół miliona dzieci z tej grupy wiekowej wraca do TikToka co najmniej kilkanaście razy w ciągu doby.

Dla porównania: treści z kategorii edukacyjnej zajmują 1% czasu online. To odpowiada 6 minutom dziennie. Warto to zestawić z powszechnym argumentem, że dzieci korzystają z Internetu „też do nauki". Owszem – 69% dzieci ma kontakt z treściami edukacyjnymi, ale w codziennym bilansie czasu edukacja zajmuje symboliczne miejsce, a rozrywka algorytmiczna – dominujące.

Regulaminy nie działają

Jedna z najbardziej dyskutowanych kwestii w kontekście dzieci i mediów społecznościowych dotyczy minimalnego wieku korzystania. Większość dużych platform – TikTok, Facebook, Instagram, Snapchat – przewiduje w regulaminie granicę 13 lat, powołując się na amerykańskie przepisy COPPA (Children's Online Privacy Protection Act). Raport dobitnie pokazuje, że ta granica działa praktycznie wyłącznie na papierze.

W listopadzie 2025 roku 1,3 miliona dzieci w wieku 7–12 lat aktywnie korzystało z największych serwisów społecznościowych lub komunikatorów. To 55% całej grupy wiekowej. Po wyłączeniu komunikatorów liczba nadal robi wrażenie: około miliona dzieci poniżej 13. roku życia korzysta z TikToka, Facebooka, Instagrama lub Snapchata – to 44% tej grupy. Mechanizm jest trywialnie prosty: dziecko przy rejestracji wpisuje fałszywą datę urodzenia. Platforma nie weryfikuje tej informacji w żaden skuteczny sposób. Dostęp jest natychmiastowy.

Raport podkreśla przy tym coś, co powinno być sygnałem ostrzegawczym dla decydentów: podobne dane pokazała poprzednia edycja raportu. Upłynął rok na publicznych dyskusjach, doniesieniach prasowych i zapowiedziach działań – a skala zjawiska pozostała niemal identyczna. Niewielki spadek liczby użytkowników mieści się w granicach błędu statystycznego. Niestety, sama wiedza o problemie niczego nie zmienia, jeśli nie idą za nią konkretne regulacje i ich egzekwowanie.

Kontakt z pornografią dotyczy miliona dzieci

Wśród najbardziej niepokojących danych w raporcie są te dotyczące kontaktu dzieci z treściami pornograficznymi i erotycznymi. 32% dzieci w wieku 7–14 lat, a więc około miliona użytkowników, miało kontakt ze stronami lub aplikacjami zawierającymi takie treści.

Co więcej, raport wskazuje, że jeden z serwisów pornograficznych należy do najpopularniejszych stron internetowych odwiedzanych przez dzieci w tej grupie wiekowej na urządzeniach mobilnych. Poziom kontaktu dzieci z treściami pornograficznymi jest zbliżony do zasięgu w całej populacji dorosłych internautów (32% vs 33%).

Obecne zabezpieczenia – weryfikacja wieku oparta na deklaracji, filtry po stronie urządzenia, regulaminowe ograniczenia – nie działają wystarczająco skutecznie. Dziecko w wieku 7–14 lat powinno być należycie chronione przed treściami seksualnymi przeznaczonymi dla dorosłych. Dane pokazują, że tak nie jest.

W tym kontekście warto przypomnieć, że od 17 lutego 2024 r. rozporządzenie DSA (Akt o usługach cyfrowych) stosowane jest bezpośrednio we wszystkich państwach członkowskich, w tym w Polsce. Zgodnie z art. 28 ust. 1 DSA dostawcy platform internetowych dostępnych dla małoletnich są zobowiązani do wdrożenia odpowiednich i proporcjonalnych środków w celu zapewnienia wysokiego poziomu prywatności, bezpieczeństwa i ochrony małoletnich w ramach swoich usług. Przepis ten nie wskazuje konkretnych narzędzi – wybór metod (w tym ewentualnych mechanizmów weryfikacji wieku czy filtrów rodzicielskich) pozostawia platformom, przy czym ocena ich adekwatności należy do organu nadzoru.  Co więcej, art. 28 ust. 3 DSA wprost przewiduje, że wypełnianie wskazanych obowiązków nie zobowiązuje dostawców platform internetowych do przetwarzania dodatkowych danych osobowych w celu oceny, czy odbiorca usługi jest małoletni. Brak skutecznych środków ochrony małoletnich może zatem stanowić naruszenie art. 28 DSA, jednak ocena każdego przypadku wymaga indywidualnej analizy.

Odrębną kwestią pozostaje egzekwowanie tych przepisów w Polsce. DSA nakłada na każde państwo członkowskie obowiązek wyznaczenia krajowego Koordynatora ds. Usług Cyfrowych. W Polsce proces ten jest dotychczas nieukończony: ustawa wdrażająca DSA, uchwalona przez Sejm w listopadzie 2025 r. i przewidująca wyznaczenie Prezesa UKE na koordynatora, z udziałem Prezesa UOKiK w zakresie platform e-commerce oraz Przewodniczącego KRRiT w zakresie platform wideo, została zawetowana przez Prezydenta RP w styczniu 2026 r. Rząd przygotowuje kolejny projekt ustawy. Do czasu jej wejścia w życie możliwości korzystania przez użytkowników z krajowych ścieżek skargowych wobec platform pozostają ograniczone, choć same obowiązki DSA wiążą platformy bezpośrednio z mocy prawa unijnego.

Wracając do wątku omawianych treści, warto spojrzeć też na dane dotyczące czasu. Treści pornograficzne i erotyczne zajmują 0,4% całkowitego czasu online dzieci, a średni dzienny czas kontaktu wynosi 10 minut – dwukrotnie mniej niż w całej populacji internautów. To sugeruje, że kontakt ma raczej charakter krótki i nieregularny. Może być on zarówno przypadkowy (przez reklamy, przekierowania, linki otrzymane od znajomych lub nieznajomych, brak odpowiednich zabezpieczeń), jak i wynikać z naturalnej ciekawości poznawczej.

Reklamy alkoholu – prawo mówi jedno, praktyka co innego

Raport bardzo wyraźnie pokazuje rozdźwięk między tym, czego wymaga prawo, a tym, co dzieje się w praktyce również na przykładzie reklam alkoholu.

Ustawa o wychowaniu w trzeźwości i przeciwdziałaniu alkoholizmowi zabrania kierowania reklam alkoholu, w tym piwa, do osób małoletnich. Mimo to w listopadzie 2025 roku na TikToku, Facebooku i Instagramie:

  • 1,2 miliona dzieci (39% grupy wiekowej 7–14 lat) miało kontakt z reklamami piwa alkoholowego,
  • blisko 700 tysięcy dzieci (22%) widziało reklamy alkoholi wysokoprocentowych.

Jak to możliwe? Reklamodawca może formalnie ustawić kampanię jako skierowaną wyłącznie do dorosłych, jednak jeśli platforma nie weryfikuje skutecznie wieku użytkownika – bo dziecko podało fałszywą datę urodzenia – system reklamowy przypisuje je do grupy dorosłych odbiorców. Tak oto reklama alkoholu pojawia się obok filmów, komentarzy i treści rozrywkowych, w aplikacji używanej przez kilkulatka. Nie jest to problem złej woli pojedynczego reklamodawcy, ale systemowy problem w architekturze weryfikacji wieku i targetowania reklam.

Sztuczna inteligencja weszła do życia dzieci

Raport „Internet dzieci 2026” jako pierwszy szerzej analizuje korzystanie przez dzieci z narzędzi opartych na AI. Wyniki są jednoznaczne: 43% dzieci w wieku 7–14 lat skorzystało z ChatGPT przez aplikację mobilną lub stronę internetową. Narzędzia AI w bardzo krótkim czasie stały się częścią codziennego życia dzieci – zanim zdążyliśmy jako społeczeństwo wypracować jakiekolwiek standardy dotyczące ich stosowania przez najmłodszych. To zjawisko tworzy zupełnie nowe ryzyka w obszarze cyberhigieny i ochrony prywatności.

Dzieci korzystają z AI w różnych celach np. do:

  • odrabiania zadań domowych,
  • wyszukiwania informacji,
  • pisania tekstów,
  • zadawania pytań, których wstydzą się zadać dorosłemu.

To ostatnie zastosowanie jest szczególnie ważne – i szczególnie ryzykowne. AI odpowiada pewnym, poprawnym językiem, który może brzmieć wiarygodnie nawet wtedy, gdy zawiera błędy lub tzw. halucynacje. Dziecko, które nie ma jeszcze narzędzi do krytycznej oceny informacji, może nie być w stanie tego odróżnić.

Nie można zapominać o tym, że dzieci w rozmowach z AI, mogą udostępniać cały szereg informacji, które nierzadko będą miały charakter danych szczególnych kategorii, np. danych dotyczących zdrowia. Wdrożenie standardów cyberbezpieczeństwa wymaga bezwzględnego przestrzegania zasady ograniczenia zbierania danych i edukacji w zakresie niepodawania AI informacji poufnych.

Raport zaleca rozmawiać z dziećmi o sztucznej inteligencji tak, jak rozmawiamy o innych aspektach bezpieczeństwa cyfrowego – spokojnie, konkretnie i z jasno sformułowanymi zasadami:

  • Treści wygenerowane przez AI zawsze warto sprawdzić w innych, wiarygodnych źródłach.
  • AI nie zastępuje rozmowy z zaufanym dorosłym, zwłaszcza w sprawach trudnych i osobistych.
  • Nie wolno podawać narzędziom AI prywatnych informacji – danych osobowych, zdjęć, adresu, informacji o rodzinie.

Aplikacje są zaprojektowane tak, żeby ich nie zamknąć

Jednym z ważniejszych wątków raportu jest analiza tego, jak same aplikacje wpływają na czas spędzany online. Raport opisuje mechanizmy, które w literaturze przedmiotu określa się jako addictive design – projektowanie zorientowane na maksymalne zaangażowanie użytkownika.

Chodzi o konkretne rozwiązania techniczne, takie jak:

  • Infinite scroll – nieskończone przewijanie, które nie ma naturalnego punktu zatrzymania, w przeciwieństwie np. do strony w książce,
  • Autoplay – automatyczne uruchamianie kolejnego filmu bez jakiejkolwiek decyzji użytkownika,
  • Powiadomienia push – regularne przypomnienia, które ciągną z powrotem do aplikacji,
  • Algorytmy rekomendacyjne – systemy, które nieustannie dopasowują treści do wcześniejszych reakcji, tworząc coraz bardziej spersonalizowany i angażujący strumień.

Nawet dla dorosłego człowieka opieranie się tym mechanizmom jest trudne. Dla dziecka, które dopiero rozwija zdolność do samokontroli, planowania i oceny konsekwencji swoich działań, jest to wyjątkowo nierówna walka. Kiedy dziecko mówi „wchodzę na chwilę", aplikacja ma zaprojektowany cel: sprawić, żeby ta chwila trwała jak najdłużej. I osiąga go. Niesłuszne jest zrzucanie całej odpowiedzialności na brak silnej woli dziecka. Decydujące znaczenie ma sposób zaprojektowania usługi.

Przypomnieć należy, że zgodnie z art. 25 DSA, dostawcy platform internetowych nie mogą projektować, organizować ani obsługiwać swoich interfejsów internetowych w sposób, który wprowadza w błąd odbiorców usługi lub nimi manipuluje lub w inny istotny sposób zakłóca lub ogranicza zdolność odbiorców ich usługi do podejmowania wolnych i świadomych decyzji.

Co wymaga zmiany systemowej

Raport nie ogranicza się do opisu problemu – zawiera konkretne rekomendacje, których wspólny mianownik jest jasny: odpowiedzialność za bezpieczeństwo dzieci w sieci nie może kończyć się na rodzicach i szkole.

Wśród rekomendacji znajdują się takie rozwiązania jak:

  • europejska klasyfikacja produktów i usług cyfrowych według poziomu ryzyka dla dzieci (podobnie jak działa klasyfikacja wiekowa dla filmów czy gier),
  • regulacja branży cyfrowej jako kwestii zdrowia publicznego,
  • ustawowe wprowadzenie minimalnego wieku dostępu do serwisów społecznościowych,
  • przeniesienie odpowiedzialności za skuteczną weryfikację wieku na dostawców usług cyfrowych,
  • prawne ograniczenie mechanizmów addictive design w aplikacjach dostępnych dla dzieci,
  • wzmocnienie egzekwowania istniejących przepisów dotyczących reklamy alkoholu i treści dla dorosłych.

Raport jasno stwierdza, że rodzice i szkoły mogą i powinni reagować, ale są w stanie robić to tylko w swoim najbliższym otoczeniu. Nie naprawią systemu reklamowego, nie zmienią algorytmów, nie wymuszą weryfikacji wieku na globalnych platformach. Te decyzje leżą po stronie platform technologicznych, reklamodawców, regulatorów krajowych i instytucji europejskich.

Dzieci w sieci nadal pozostają bez wystarczającej ochrony

Raport „Internet dzieci 2026" nie ujawnia nowych zjawisk. Wszyscy wiemy, że dzieci spędzają dużo czasu w sieci. Wartość raportu leży w precyzji danych i w zestawieniu ze sobą liczb, które razem tworzą obraz trudny do zbagatelizowania.

Milion dzieci z kontaktem z pornografią. Milion dzieci poniżej 13. roku życia na platformach z regulaminową granicą 13 lat. Ponad milion dzieci wyświetlających reklamy alkoholu na platformach społecznościowych. Cztery i pół godziny dziennie online – więcej niż u dorosłych. I rok bez istotnej zmiany po poprzednim raporcie ujawniającym te same problemy.

Dotychczasowe podejście – edukacja, apele, dobrowolne deklaracje platform – okazuje się niewystarczające. Dzieci są stałymi i bardzo aktywnymi uczestnikami środowiska cyfrowego, które w dużej mierze nie zostało zaprojektowane z myślą o ich wieku, rozwoju i bezpieczeństwie, lecz po to, by przyciągnąć je do siebie na jak najdłuższy czas. Jeśli ta sytuacja ma się zmienić, musi to być efekt działań systemowych, nie tylko kolejnej kampanii społecznej.

Ewa Lewańska

Autor: Ewa Lewańska

Radca prawny BYTELAW Nosowski i Lewańska Radcowie Prawni Spółka Partnerska, ekspert z zakresu ochrony danych osobowych i nowych technologii, inspektor ochrony danych w kilku firmach w sektorze prywatnym. 

Poznaj kluczowe zagadnienia, z jakimi możesz się zetknąć podczas codziennej pracy IODO.
E-kurs dla początkującego Inspektora Danych Osobowych. Rzetelna wiedza i praktyczne ćwiczenia.

24-h bezpłatny test portalu!
Zyskaj pełen dostęp do bazy porad i aktualności!

SPRAWDŹ »

x