Monitorowanie komunikacji elektronicznej pracownika narusza jego prawo do prywatności

Monika Brzozowska-Pasieka

Autor: Wioleta Szczygielska

Dodano: 6 września 2017
Monitorowanie komunikacji elektronicznej pracownika narusza jego prawo do prywatności

Europejski Trybunał Praw Człowieka w orzeczeniu z 5 września 2017 r. stwierdził, że zanim pracodawca zdecyduje się stosować monitoring poczty elektronicznej w miejscu pracy, musi poinformować o tym pracownika.

Sprawa dotyczyła obywatela Rumunii Bogdana Bărbulescu, który został zwolniony za to, że korzystał z firmowego połączenia internetowego w prywatnych celach. O tym, że jego komunikacja elektroniczna była monitorowana Bărbulescu dowiedział się dopiero, gdy został wezwany do złożenia wyjaśnień w sprawie korzystania z firmowej poczty w celach prywatnych.

Bărbulescu zakwestionował decyzję swojego pracodawcy przed sądami krajowymi, skarżąc się, że decyzja o wypowiedzeniu umowy była nieważna, ponieważ jego pracodawca naruszył prawo do korespondencji. Jego skarga została jednak odrzucona przez sąd rejonowy w Bukareszcie w grudniu 2007 roku. Sąd uzasadnił swoją decyzję w szczególności tym, że pracodawca zastosował się do postępowania o zwolnienie przewidzianego w kodeksie pracy. Zdaniem sądu pracodawca miał prawo ustanowić zasady korzystania z Internetu, który był udostępniony pracownikom do celów zawodowych. Sąd orzekł, że Bărbulescu został należycie poinformowany o przepisach spółki. Sąd zauważył też, że przed ­zwolnieniem Bărbulesca inny pracownik także został zwolniony za korzystanie z internetu, telefonu i kserokopiarki do celów osobistych.

Bărbulescu złożył apelację, jednak sąd apelacyjny oddalił jego odwołanie, zasadniczo potwierdzając ustalenia sądu niższej instancji. Odnosząc się do dyrektywy 95/46/WE w sprawie ochrony danych, sąd stwierdził, że zachowanie pracodawcy po uprzednim ostrzeżeniu Bărbulescu i jego kolegów, że zasoby firmy nie powinny być wykorzystywane do celów osobistych, były rozsądne i że monitorowanie komunikacji było jedyną metodą, by stwierdzić, czy nastąpiło naruszenie dyscyplinarne.

Europejski Trybunał Praw Człowieka po raz pierwszy…

W 2008 roku sprawa trafiła do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka. Bărbulescu, powołując się w szczególności na art. 8 Europejskiej Konwencji Praw Człowieka, skarżył się, że decyzja jego pracodawcy o rozwiązaniu umowy po monitorowaniu jego łączności elektronicznej i dostępie do ich treści była oparta na naruszeniu jego prywatności oraz że krajowe sądy nie uwzględniły prawa do poszanowania jego prywatnego życia i korespondencji.

W wyroku z 12 stycznia 2016 r. Izba Europejskiego Trybunału Praw Człowieka stwierdziła, że nie doszło do naruszenia art. 8 konwencji, uznając, że sądy krajowe osiągnęły odpowiednią równowagę między prawem Bărbulescu do poszanowania jego prywatnego życia i korespondencji oraz interesów jego pracodawcy. Zdaniem trybunału kontrola korespondencji przez pracodawcę była rozsądna w kontekście postępowania dyscyplinarnego. Na wniosek pana Bărbulescu 6 czerwca 2016 r. sprawa została skierowana do Wielkiej Izby trybunału.

Europejski Trybunał Praw Człowieka po raz drugi…

Wielka Izba Europejskiego Trybunału Praw Człowieka w wyroku z 5 września 2017 r. uznała, że w sprawie Bogdana Bărbulescu został naruszony art. 8 Europejskiej Konwencji Praw Człowieka dotyczący poszanowania życia prywatnego i rodzinnego. W szczególności zauważyła, że ​​mimo wątpliwości, czy Bărbulescu mógłby mieć uzasadnione oczekiwania wobec zachowania swojej prywatności z uwagi na restrykcyjne przepisy pracodawcy dotyczące korzystania z Internetu, o których został poinformowany, instrukcje pracodawcy nie mogły zmniejszyć jego prywatności w miejscu pracy do zera. Prawo poszanowania życia prywatnego i prywatności korespondencji nadal istniało, nawet jeśli mogło być ono ograniczone w miarę potrzeb.

Trybunał stwierdził, że sądy krajowe niewystarczająco chroniły prawo do poszanowania życia prywatnego i rodzinnego Bărbulescu. Zdaniem trybunału sądy krajowe, rozpatrując sprawę, pominęły kwestię tego, czy Bărbulescu został uprzednio poinformowany przez swojego pracodawcę o możliwości monitorowania jego komunikacji. Sądy rumuńskie uznały, że skoro pracownicy zostali poinformowani, że jeden z ich kolegów został zwolniony za korzystanie z firmowego Internetu, telefonu i kserokopiarki w celach prywatnych, to wiedzą, że ich aktywność jest monitorowana pod tym kątem.

Zdaniem Wielkiej Izby Trybunału z materiału dowodowego wynika jednak, że Bărbulescu nie był uprzednio poinformowany o naturze lub stopniu monitorowania, a także o stopniu ingerencji w jego życie prywatne i korespondencję.

Ponadto sądy krajowe zdaniem trybunału nie określiły także:

  • czy pracodawca miał konkretne powody uzasadniające wprowadzenie środków monitorowania,
  • czy pracodawca mógłby zastosować inne niż monitorowanie środki, które w mniejszym stopniu naruszałyby prawo do życia prywatnego i korespondencji,
  • czy komunikacja mogła być dostępna bez wiedzy Bogdana Bărbulescu.
Monika Brzozowska-Pasieka

Autor: Wioleta Szczygielska

Specjalista z zakresu prawa ochrony danych osobowych. Wieloletni redaktor fachowych publikacji związanych z tematyką ochrony danych osobowych.

Czytelnicy tego artykułu skorzystali również z poniższych narzędzi

Biblioteka ABI

Nasi partnerzy i zdobyte nagrody


© Portal Poradyodo.pl

Sprawdź nasz portal - testuj przez 24h za darmo

Aktualności i porady ekspertów

Listy kontrolne

Wzory dokumentów

Załóż konto na próbę x
wiper-pixel